BNNT nie jest regularnym zespołem muzycznym – to tworzona przez Konrada Smoleńskiego i Daniela Szweda grupa artystyczna, która swoją aktywność uprawia gdzieś pomiędzy muzyką, sztukami wizualnymi, teatrem i działalnością wydawniczą. Zawieszenie pomiędzy różnymi formami wypowiedzi często spotyka się z kłopotem przyswojenia przez odbiorcę przyzwyczajonego do szybkiego konsumowania rozpoznawalnych komunikatów. Wydaje się to jednak być jedną z podstawowych strategii grupy. Wystarczy przypomnieć dźwiękowe ataki przeprowadzane z platformy nagle pojawiającego się busa (SoundBombing), żeby zorientować się że konfrontowanie odbiorcy z niespodziewaną treścią jest częstą praktyką duetu.

Materiał na nową płytę powstawał w oparciu o podobne założenia. Nowe utwory, które znajdują się na Multiverse, „sprawdzane” były na odbiorcach festiwali zorientowanych na muzyce posttanecznej, a powstawały w oparciu o wielogodzinne improwizacje w przestrzeniach muzealnych i galeryjnych. Ten galeryjny sposób funkcjonowania zespołu, w którym muzycy starają się rozmyć do postaci elementu instalacji wizualno-dźwiękowej, wydaje się mieć duży wpływ na strukturę i brzmienie nowego materiału. Doświadczenia skupione na minimalnej aktywności muzyków budujących przestrzenne, otwarte kompozycje o dronowym charakterze – wzbogacone o puls i prostą wręcz plemienną rytmikę rodem ze scen klubowych – tworzą nową jakość w twórczości zespołu, znacząco odmienną od poprzedniej noiserockowej płyty.

Nowy materiał, wzbogacony gościnnym udziałem Stine Janvin Motland i Matsa Gustafssona, przecina kilka gatunków muzycznych, poszerzając ucho słuchacza ograniczane przyzwyczajeniami czy oczekiwaniami. Płyta zabiera odbiorcę na kosmiczną wycieczkę po tytułowych światach równoległych. Większość tytułów utworów z płyty, zaczerpniętych z tekstów Emila Ciorana, wydaje się boleśnie zderzać owo multiwersum ze skupieniem na samotności jednostki. Ta jakże kontrastowa skala pojmowania świata ma swoje uzasadnienie w podejściu duetu do tworzenia muzyki, gdzie podstawowy zestaw perkusyjny i barytonowy pocisk strunowy, operują najprostszymi środkami, jednocześnie starając się uzyskać złożone tekstury w ograniczeniach palety. Szczególnie mięsista i skondensowana gra perkusji zaskakuje swoją polirytmiczną taneczną energią, której puls podbija niski rejestr gitaro-pocisku. Całość dzięki zatopieniu w przestrzeni pogłosów i przydźwięków, oraz udziałowi gości, ukazuje nowe szamańskie oblicze tego eksperymentalnego duetu.